Mała pula odbiorców
Dyrektorów operacyjnych w firmach produkcyjnych w Polsce są tysiące, nie miliony. Im węższa grupa, tym wyższa stawka.
Nigdzie indziej nie wybierzecie odbiorców po stanowisku, wielkości firmy i stażu jednocześnie. Za tę precyzję płaci się wyraźnie więcej niż w Google czy na Meta. Pytanie nie brzmi, czy LinkedIn jest drogi, tylko czy jeden Wasz klient jest wart wystarczająco dużo.
Prosta matematyka na Waszych liczbach: wartość klienta razy skuteczność zamykania. Powyżej progu dokładacie do interesu. Jeśli wynik wychodzi niski, LinkedIn prawdopodobnie nie jest Waszym kanałem i powiemy to wprost.
Cena
W Google trafiacie do kogoś, kto właśnie czegoś szuka. Na Meta do kogoś, kto pasuje do profilu zachowań. Na LinkedIn wybieracie osobę po tym, kim jest zawodowo, i dlatego w tej samej aukcji licytują wszyscy, którzy chcą dotrzeć do tych samych decydentów. Stąd cena.
Dyrektorów operacyjnych w firmach produkcyjnych w Polsce są tysiące, nie miliony. Im węższa grupa, tym wyższa stawka.
O uwagę tych samych osób biją się firmy z kontraktami wartymi setki tysięcy. Ich stać na wyższą stawkę niż większość rynku.
W B2B między pierwszym kliknięciem a podpisem mija często kilka miesięcy. Kto liczy zwrot po dwóch tygodniach, wyłączy kampanię za wcześnie.
Targetowanie
Zawężanie grupy działa tu inaczej niż w pozostałych kanałach, bo dane pochodzą z profili, które ludzie sami uzupełniają i aktualizują przy każdej zmianie pracy. Nie zgadujecie po zachowaniu, tylko wybieracie po stanowisku.
Obok pokazujemy sam mechanizm. Każde kolejne kryterium ucina grupę, aż zostają ludzie, do których faktycznie chcecie mówić. Przy nich stawka za kliknięcie przestaje być abstrakcją, bo wiadomo, kto po drugiej stronie klika.
Zakres
Kreacje
Reklama przycięta z kampanii na Facebooku widać na LinkedIn od razu i działa gorzej. Materiały robimy pod ten kanał i pod to, jak ludzie z niego korzystają, czyli najczęściej na telefonie, w przerwie między spotkaniami.
Granice
Nie piszemy postów w cudzym imieniu z konta prezesa ani handlowca. Jeśli chcecie budować markę osobistą, powiemy jak, ale nie zrobimy tego za Was.
Bez masowych zaproszeń i wiadomości na LinkedIn. Kontaktem bezpośrednim zajmujemy się w osobnej usłudze, opartej na mailu.
LinkedIn jest droższy od pozostałych kanałów. Sensowny jest wtedy, gdy wartość jednego klienta to uzasadnia, a nie zawsze.
Kontaktem bezpośrednim zajmujemy się w usłudze opartej na mailu, nie na LinkedIn. To świadomy podział, bo masowe zaproszenia i wiadomości szkodzą profilowi, z którego są wysyłane.
Uczciwie
Jeśli klientem jest osoba prywatna, a nie firma, LinkedIn będzie najdroższym możliwym sposobem dotarcia do niej.
Przy usłudze za kilkaset złotych rocznie koszt pozyskania kontaktu zje całą marżę, zanim ktokolwiek podpisze umowę.
Leady z LinkedIn wymagają rozmowy i kontaktu w rozsądnym czasie. Bez kogoś, kto oddzwoni, kampania jest wyrzuceniem pieniędzy.
Jeśli po rozmowie wyjdzie, że przy Waszych liczbach ten kanał się nie spina, powiemy to i zaproponujemy inny. Wolimy stracić jedno zlecenie niż spalić Wasz budżet i reputację przy okazji.
Pomiar
Najważniejsza liczba nie jest w panelu reklamowym, tylko u Was: ile kontaktów zamieniło się w rozmowę, a ile w umowę. Bez tego ocenianie kampanii po koszcie kliknięcia nie ma sensu.
Częste pytania
Więcej niż w Google czy na Meta, i to nie jest drobna różnica. Sama platforma ma niski próg wejścia na kampanię, ale przy minimalnym budżecie zbierzecie za mało danych, żeby cokolwiek optymalizować. Na rozmowie przechodzimy przez Wasze liczby i mówimy wprost, czy przy tym budżecie warto zaczynać, czy lepiej wydać go gdzie indziej.
Bo płacicie za precyzję. Nigdzie indziej nie da się wybrać ludzi po stanowisku, wielkości firmy i stażu w jednym miejscu, a w tej samej aukcji licytują wszyscy, którzy chcą dotrzeć do tych samych decydentów. Jeden trafiony klient potrafi to zwrócić wielokrotnie, ale tylko wtedy, gdy jest odpowiednio dużo wart.
Zrozumiałe, ale trzeba wiedzieć, czym to się kończy. Przy zbyt małym budżecie kampania zbiera kilka kliknięć dziennie, algorytm nie ma na czym się uczyć, a po miesiącu nie wiecie nic poza tym, że wydaliście pieniądze. Lepszy jest krótszy test z sensownym budżetem niż długi z symbolicznym.
Na profil firmowy tak, razem z grafikami. Na profile osobiste nie. Post podpisany nazwiskiem człowieka, którego napisał ktoś inny, prędzej czy później zderza się z rozmową, w której trzeba za nim stanąć.
Nie na LinkedIn. Masowe zaproszenia i wiadomości psują profil i szybko kończą się ograniczeniami ze strony platformy. Kontakt bezpośredni prowadzimy mailem, w osobnej usłudze, gdzie mamy nad tym kontrolę.
Pierwsze dane o kosztach i reakcjach macie w kilka dni. Ocena, czy kanał się spina, wymaga zwykle co najmniej kilku tygodni i kilkudziesięciu kontaktów, bo dopiero wtedy widać, ile z nich przechodzi w rozmowy. W B2B dochodzi jeszcze długość Waszego procesu sprzedaży, na którą nikt nie ma wpływu.
Na rozmowie przechodzimy przez wartość klienta, długość procesu sprzedaży i budżet, a potem mówimy wprost, czy zaczynać od LinkedIn, czy najpierw od czegoś innego.